Sexy
Menu

Oczarowani drugim Ja (6) – Gdy uległa przegina…

    Home / popularne / bdsm / Oczarowani drugim Ja (6) – Gdy uległa przegina…

Oczarowani drugim Ja (6) – Gdy uległa przegina…

4 023 0

Wieczorem, po krótkiej telefonicznej rozmowie Aleks rozłączył się nieoczekiwanie. Za moment Marlove usłyszała dźwięk smsa. To był sms od Pana: Sunia zastanowi się nad swoim zachowaniem, bo Panu się to nie podoba. Krotki, ale treściwy… Dziewczyna miała zastanowić się po raz kolejny nad swoim zachowaniem… Kolejny raz, tylko że tym razem dość stanowczy ton nie pozwalał zapomnieć su tego zdania.  To musiało kiedyś tak się skończyć.

Już na ostatnim spotkaniu Aleks był dla Marlove bardzo wyrozumiały. Może sama nawet nie do końca zdawała sobie sprawę jak bardzo.  Dlaczego znów tak się zachowywała? Sama nie miała pojęcia. Już od samego rana w dość luźnej rozmowie kilkakrotnie została napominana przez Pana za niezwracanie się w formie mój Panie. Czasem jej się zapominało, wydawałoby się, że już rzadziej, a tu…? A tu wieczorkiem jakby nigdy nic, choć dwukrotnie usłyszała w Aleksa głosie napomnienie i naganę nadal podczas słowotoku nie mówiła mój Panie. Nieoczekiwane zakończenie rozmowy bardzo zdziwiło su. Była mocno zaskoczona. Zaskoczona, ale nie bardzo się tym przejęła na początku. Kolejny sms: Licznik na nowo uruchomiony. Na widok tej wiadomości mimowolnie na jej twarzy pojawił się uśmiech. Przypomniała sobie, gdy po raz pierwszy miała zostać ukarana za właśnie takie zwracanie się do Pana. Ile wówczas myśli krążyło po jej głowie. Po kilku godzinach bez żadnego smsa od Pana, a przecież już dawno powinien się jakiś pojawić, pojawił się u Marlove żal i pewien rodzaju wyrzut do samej siebie. Dlaczego to robię, skoro wiem, że Pan tego nie lubi? Po jej głowie krążyło owo pytanie. Nie potrafiła sama sobie na nie odpowiedzieć. Skąd u niej aż tyle niepoprawności dzisiaj. Wiedziała jaka może spotkać ją za to kara. Aleks pokazał jej wystarczająco różnych narzędzi. Na własnej skórze przekonała się, że nie warto… a mimo to nadal się to pojawiło i do tego można by rzecz, że przestała kompletnie zwracać na to uwagę. Sama przed sobą Marlove  przyznała się, że  istocie tak było. Miała dzisiaj dziwny dzień, brakowało jej Pana. Jakoś dziwnie pusto bez niego. Przyzwyczajona do otrzymywania smsów, dzwonienia, dzisiaj odczuwała tego brak. Weszła na gg. Tu także nic. Kompletnie niczego. Nawet słowa do niej nie napisał. Poczuła smutek. Tak…  smutek i pewien zawód. Wiedziała, że zawiodła Pana. Chciała go przeprosić, ale nie do końca wiedziała, co mu może powiedzieć. Po raz kolejny, że będzie się starać? Bez sensu. Tyle razy go o tym zapewniała. Przepraszać? Przecież tyle razy go za ową formę przepraszała i nadal nic to nie zmieniło… Nie wiem, po prostu nie wiem Panie… ale nie złość się. Wiem, że próbujesz wyrobić we mnie właściwy nawyk. Prawie się temu poddałam, ale mój sposób bycia, zachowania gdzieś w środku sam od siebie nadaje rytm moim wypowiedziom i to jakie one są. Przecież Pan wie, że znam swoje miejsce. Czasem może potrzebuję silniejszego bodźca, ale …  NO właśnie, kolejne ale… próbowała coś napisać, ale nie wiedziała co. Kolejne linijki tekstu znikały z ekranu komputera. Panie już wczoraj starałam się być grzeczną, naprawić choć trochę to niepokojące odczucie, że przestalam się kontrolować,  byś nie mógł złego słowa powiedzieć, a dziś znów od nowa… Porozmawiamy o tym na kolejnym spotkaniu Panie. Przepraszam za swoje zachowanie i to, że Cię znów zasmuciłam. Kliknęła enter i poszło. Zapewne chciała napisać coś więcej. W jej wnętrzu kłębiło się wiele emocji. Chciała go przeprosić. Najchętniej znalazłaby się tuż obok Niego i mogła łasić się do jego nóg. Poczuć Jego obecność. Pewnie wystarczyłby jej jeden mały dotyk, by poczuła pewnego rodzaju ulgę.

Pan odczytał jej wiadomość i po chwili otrzymała jej treść Pan na su nie zawodzi się. Suniu po to jest ten okres próbny, by Pan mógł przekonać się jak su się zachowuje i czy się stara. Okres próbny, non stop Pan jej o tym przypominał, gdy popełniała błędy. Marlove doskonale pamiętała jak napisał do niej emaila z pewnymi punktami, które musi zaliczyć w okresie próbnym. Niektóre z nich wydawały jej się nieosiągalne na samym początku. Teraz, po zaledwie dwóch miesiącach wiedziała, że dzięki wytrwałości Aleksa jest w stanie je wykonać. Tylko co ona miała zrobić, by mógł jej przebaczyć owo postępowanie. Nie miała za bardzo pomysłu. Odpowiedziała krótko na komunikatorze: taka już jestem Panie, nie zmienię tego. Odpowiedź przyszła równie szybko: Su to tylko twój nawyk i on zostanie wyeliminowany wcześniej lub później. Dla suni lepiej, gdyby było to jak najszybciej.. Tym teraz minusujesz… ale jesteś tego świadoma. Jasne, że była świadoma, ale i była świadoma, że lubi zwracać się do swojego Pana normalnie, podczas zwykłej rozmowy po prostu sama przez się w ten sposób się wyrażała. Nie do końca chciała to Marlove u siebie zmieniać. Życie pokaże, że jednak będzie bardziej się pilnować. Czytała dalej: dla Pana musisz się zmienić. Prostszej opcji nie ma. Zmienić? No właśnie zmienić. Cały czas to słowo zmienić słyszała w głowie i ten jego głos nieznoszący sprzeciwu. Pan zaufał su, że będzie się starać i wychodzi na to, że popełnił błąd. No takiego komentarza uległa Marlove się nie spodziewała. Pięknie. Pan nie dość, że jest smutny z powodu jej zachowania to jeszcze stracił do niej pewne zaufanie. Nie, to nie dzieje się naprawdę… kolejne wyrazy pojawiały się na ekranie monitora Jak zauważyłaś Pan przestał kontrolować su, bo wzbudziła jego zaufanie… a tu masz… skutek odwrotny. Kolejne słowa już nie przechodziły jej przez gardło. Co On chciał jej napisać? Przecież to tylko forma. Nic przecież wielkiego się nie stało. Czy Panu aż tak bardzo na tym zależy?  Mimowolnie napisała krótkie przepraszam. Tylko tyle, albo aż tyle.

Oczarowani drugim Ja (6) - Gdy uległa przegina… - PisanieKilka słów od suni i wszystko się zmieniło. Wyczuwała to. Pan zmienił się. Ona sama dzisiaj jest jakaś inna. Powiało chłodem w ich relacji. Nie podobało jej się. Przypuszczała, że i Pan nie jest zachwycony taką formą wypowiedzi… nie tak dzisiaj chciał rozmawiać ze swoją su, ale sytuacja go do tego zmusiła. Dla dobra Marlove  i ich relacji musi trzymać ją przez kilka dni na dystans. Może dzięki temu zrozumie?  Su próbowała jak najszybciej naprawić swoje stosunki z Panem, bo o niczym innym nie myślała. Miała jeszcze tego wieczoru sporo pracy. A tutaj jej myśli krążyły tylko wokół jednego: jak tu przeprosić Pana. Miała dość zły humor. Pan nic nie pisał przez kilka minut. Sama tez nie bardzo wiedziała, co do Niego napisać. W pewnej chwili na ekranie pojawił się dźwięk otrzymanej wiadomości: Pan zaufał su, że sama jest w stanie nie przeginać, bo chce to dla Pana zrobić, ale życie pokazuje, że się pomylił. Przerwa. Marlove dość głośno ciężko westchnęła. Czytała dalej Su zrobimy tak. Pierwsze pytanie: Chcesz w jakiś sposób przeprosić Pana? Co za pytanie. Jasne, że chciała. Chciała i to bardzo. Mimo, że przeczytała o jego pomyłce to ucieszyła ją ta wiadomość. Marlove szybko odpisała: Panie chcę i to bardzo, ale sposobu brak. Nie obiecam, że się to nie powtórzy. Będę się pilnować, ale cóż z tego. Wiem, że może nie dziś, nie jutro, ale wkrótce znów podczas naszej rozmowy pojawi się forma ty Panie. Odpowiedź przyszła równie szybko. Za chwilę otrzymasz email z karą. Pan ci nie ufa, wiec prześlij zdjęcie wykonanego zadania.Bardzo szybko otworzyła emaila i zobaczyła 3 zdania. Była zaskoczona. Uśmiechnęła się. Jej Pan ma wyobraźnię. Suche polecenie. Zbyt suche. Nie była przyzwyczajona do takiej formy w emailach, ale przełknęła ciężko ślinę przez gardło, wzięła kartkę i zaczęła pisać. Nawet nie sądziła, że kara może potrwać aż tak długo. Pisała prawie 2 godziny bez przerwy. Linijka po linijce: Najmocniej przepraszam mojego Pana że się na mnie zawiódł, gdyż nie zwracałam się „mój Panie”. Obiecuję, że od tej pory będę grzeczną i posłuszną sunią i zrobię więcej niż „wszystko”, aby mój Pan był ze mnie zadowolony. Chciała mieć to za sobą. Chciała odzyskać swojego Pana. Tego uśmiechniętego, tego wesołego… W tym momencie właśnie tego chciała. Gdy była przy dziesiątej linijce przez jej głowę przemknęła jedna myśl. Chyba wolałaby otrzymać parę razy bambusikiem. Dziwne, że właśnie takie coś przeszło jej przez myśl, ale przeszło. Czyżby pisanie 50 razy dwóch zdań aż tak ją zabolało? Nie potrafiła sama sobie odpowiedzieć na to pytanie. Dlaczego w jej umyśle pojawił się bambusik, którego tak się bała. Miała do niego respekt. Spory respekt, a w tej chwili właśnie wołałaby jego. To chyba byłoby znośniejsze. Siedzi i pisze… Obiecuję, że będę grzeczną i posłuszną su… to już który raz? 32. Ręka bolała ją coraz bardziej. Marlove jednak nie przestawała. Już tak dawno nie pisała tyle długopisem. Tyłek fakt bolałby ją pewnie dłużej, ale kara trwałaby krócej, a pewnie właśnie o to chodziło Marlove w tym momencie. Nie do końca rozumiała sens tej kary. Gdy tak pisała w jej wnętrzu pojawiła się skrucha i pokora… tak własnie to przepisywanie zdania wywołało u niej poczucie pokory i pozwoliło jej przemyśleć swoje zachowanie. To było to, co Pan chciał przez to osiągnąć. I osiągnął to…

Gdy napisała ostatni 50-te zdanie odczuła pewnego rodzaju ulgę. Wysłała zdjęcie emailem. Trochę zabolało ją to, że Pan żądał od niej dowodu, że nie ufał jej… Nie dyskutowała z tym. Nie chciała pogorszyć już swej sytuacji. Pan miał doskonałą intuicję. W momencie, gdy jego su dołączała załącznik napisał do niej. Było blisko północy. Su jeszcze wykonuje kare? Automatycznie napisała: skończyła. Czy aż tak bardzo owo pisanie wpłynęło na postawę Marlove? Napisała o sobie samej w 3 osobie. Su skończyła… dodała raz jeszcze przepraszam. Gdy Pan otworzył emaila uśmiechnął się. Jego su wykonała zadanie. Sprawdził jeszcze treść i okazało się, że nie do końca odwzorowała to, co On sam chciał, by napisała. Napisał jej o tym na gg. Gdy su przeczytała o owej pomyłce myślała, że zwątpi. Jaka pomyłka. Marlove otworzyła pośpiesznie emaila i patrzyła z szeroko otwartymi oczami… no fakt. Brakuje jednego wyrazu. Na twarzy Marlove pojawił się niepokój. Myślała tylko o jednym: Oby tylko nie kazał mi tego przepisywać ponownie. Ręka nie przyzwyczajona do pisanie bolała ją niemiłosiernie. Była odrętwiała. Czekała na decyzję… mijały minuty… wiadomości nie było. Nie wytrzymała i sama napisała, że jutro napisze ten tekst raz jeszcze. Jak się czujesz? Przeczytała wkrótce na ekranie. Odpisała zgodnie z prawda: dziwnie. Pan nie skomentował tej dziwności. Napisał krótko: Pan przyjmuje przeprosiny. Dobranoc.Dostała odpowiedź, która przyniosła jej ulgę, a także przywróciła uśmiech na jej twarzy… Jakie dobranoc?, przebiegło jej przez myśl. Su chciała teraz z Panem rozmawiać, a on dobranoc… Chciała coś jeszcze napisać, ale zauważyła, że słoneczko u Aleksa zmieniło się na czerwone. Rozmowa skończona… Jakże szybko, dlaczego tak szybko, zastanawiała się. Co prawda było późno, no ale… miała tyle do powiedzenia. Zakończyła równie krotko: dziękuję, dobranoc. Gdy położyła się do łóżka jeszcze chwilkę pomyślała o zaistniałej sytuacji. Dopiero teraz Marlove uzmysłowiła sobie, że przez cała rozmowę Pan ani razu nie przesłał jej emotki z buziakiem. Zwykła emotka, ale jakże nagle nabrała znaczenia.

Co miał na celu Pan wymierzając jej taką karę? Odpowiedź przyszła już wczesnym popołudniem następnego dnia sms-em. Musiała wiedzieć więc zapytała. Su dzisiaj z tobą to całkiem inna rozmowa. Sunia jest grzeczna i prosi. Właśnie to chciałem osiągnąć. A reszta to sekret Pana. Odczytując mimowolnie uśmiechnęła się. Sekret Pana. Faktycznie zauważyła, że napisała smsa z prośbą. A proszenie od samego początku o cokolwiek, nawet najmniejszą rzecz sprawiło jej trudność. Takie słowo, niby zwyczajne, ale trudno przechodziło jej przez gardło. Zdążyła się już o tym sama przekonać, gdy Pan zajmował się jej łechtaczką, jak trudno było jej wypowiedzieć prośbę o orgazm, jak zmagała się z proszeniem o wyprowadzenie do toalety… Czyżby Pan niby takim prostym zabiegiem coś w niej przełamał? O tym już wkrótce miała się Marlove przekonać

 

Czytaj całą serię od początku!

Prolog: Oczarowanie drugim JA (0) – Prolog

Część 1: Oczarowani drugim JA (1) – Przy nodze Pana

Część 2: Oczarowani drugim JA (2) – Pragnienie? Pierwsze próby

Część 3: Oczarowani drugim JA (3) – Czy to aż tak trudne – spotkanie z penisem

Część 4: Oczarowani drugim Ja (4) – Czy orgazm nadejdzie?

Część 5: Oczarowani drugim Ja (5) – Wypięta dupcia

Część 6: Oczarowani drugim Ja (6) – Gdy uległa przegina…

(Następna) Część 7: Oczarowani drugim Ja (7) – Ze szpicrutą w ręku

 

Śledź nas na Twitterze  Śledź nas na Twitter

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *