Sexy
Menu

Jego hipnotyzująca pewność siebie

    Home / popularne / bdsm / Jego hipnotyzująca pewność siebie

Jego hipnotyzująca pewność siebie

2 286 0

Pana Krzysztofa Marlove poznała na czacie. Był 6 lat od niej starszy. Wówczas wydawało jej się, że to i tak spora różnica wieku, z czasem jednak zmieniła zdanie. Początkowo bardzo niewinna rozmowa przerodziła się w codzienny kontakt. Powoli poznawałam BDSM od kuchniPan Krzysztof zapoznawał mnie z różnymi praktykami – wspomina Marlove. Interesowała go przede wszystkim dominacja całkowita, bezwzględne podporządkowanie uległej sobie. Zaintrygował Marlove. Codzienne rozmowy pozwoliły im na lepsze poznanie się, a przede wszystkim zdobycie zaufania wobec siebie.

Po około dwóch miesiącach postanowili się spotkać. Marlove miała 25 lat. Była młodziutka. Nie czuła się zbyt pewnie, nie była pewna czy naprawdę chce poznać to, co ofiarował jej ten jakże zupełnie inny świat. Zaryzykowała. Wsiadła do autobusu i pojechała do Warszawy. Mieli spędzić ze sobą weekend. Po kilku godzinach jazdy przyjechała.

Miałam mieć obróżkę na szyi i spódniczkę.- wspomina. Kiedy była już na stacji zapięła na szyi obrożę rozglądając się dookoła czy czasem ktoś jej nie widzi. Schowała ją pod szalik okalający jej szyję, pomimo iż było upalne lato. Jak miałam niby ubrać obrożę i tak normalnie czekać na Pana? Co ludzie mogliby o mnie sądzić? W pewnej chwili zobaczyła, że podjeżdża jakiś samochód. Tak, to był ON. Widziała go kilkakrotnie w kamerce na skype. Dziwny dreszcz przebiegł po jej ciele. Szczerze to jakoś wydawał mi się bardziej zbudowany, a przede wszystkim wyższy – przemknęło jej przez myśl – no ale cóż, jak już tu jestem to zobaczę chociaż jak to jest. Czułam się lekko rozczarowana, gdy wysiadł z samochodu. Już wówczas wydawało mi się, że jest za młody, abym mogła mu ulec – wspomina. Jakże się wówczas myliła. Nie był za młody, był idealny jako osoba dominująca. Gdy tylko wysiadł wątpliwości, które miała opadły. Był pewnym, zdecydowanym, choć nieco niskim mężczyzną. Biło od niego to coś, taka jakaś pewność siebie. Co poczułam? Przede wszystkim niepewność. Traciłam grunt pod nogami. Jego glos, jego pierwsze słowa mnie jakoś prawie zahipnotyzowały.

– Witaj. Gotowa? – powiedział

Na powitanie pocałowała go w rękę, tak jak byli umówieni. Miał kilka zasad, które powinna była przestrzegać.

– tak – powiedziała niepewnie Marlove.
– Pamiętałaś… wsiadaj do samochodu i ściąg ten szalik. Czyżbyś się wstydziła?
– tak – powiedziała cicho.

Wsiedli do samochodu. Podróż minęła bardzo szybko, ponieważ Krzysztof jeździł dość prędko, co nie podobało się Marlove. W pewnej chwili nie wytrzymała i wprost mu powiedziała:

– Albo Pan zwolni, albo ja wysiadam. Chce wrócić żywa do domu, a nie zginąć tutaj – powiedziała dość twardo.
– Oho jaki ty masz głosik teraz – zażartował i zwolnił.

W pewnym momencie wjechali w jakiś las.

– Mieliśmy pojechać do twojego domu – ogarnęło ją przerażenie. Co prawda poznała go dość dobrze. Ufała, ale ten las wywołał u niej uczucie niepokoju.
– I pojedziemy, ale najpierw odwiedzimy poligon.

Czy to bezpieczne? Gdzie on mnie wiezie. Chyba nie chce mi zrobić krzywdy. Słyszałam dużo o różnych ludziach w klimatach. Nie byłam pewna tego co się dzieje, a już na pewno tego czy chcę siedzieć w tym samochodzie – wspomina Marlove te chwile.

Nagle zatrzymał samochód i kazał jej wysiąść.

– Wysiadaj. Musimy najpierw porozmawiać – powiedział.

Nie miała najmniejszej ochoty wysiąść z samochodu. Nie znała tych terenów i przestała mu ufać.

– Nigdzie nie wysiadam. Tu może być pełno niewybuchów. – krzyknęła wręcz.

Odpowiedziała cisza i ból policzka. Po raz pierwszy ktoś ją uderzył. Wywołało to u mnie poczucie gniewu.

– Ałłłaaa
– Czy czasem nie mówiliśmy, że odzywasz się jedynie wówczas, gdy ci na to pozwolę?

Odpowiedziała cisza. Spuściła wzrok w tym momencie nagle przypominając sobie, że to kolejna zasada.

– Czy jesteś gotowa? Czy chcesz, aby od tej chwili było tak, jak pisałem? Czy mam cię spowrotem odwieźć na dworzec?
– Jestem gotowa – powiedziała, choć wcale już nie była tego taka pewna.

Wsiedli do samochodu i pojechali prosto do domu. Gdy dotarli kazał jej się rozebrać. Byli sami, mieli cały weekend. Pan Krzysztof chciał jak najwięcej pokazać Marlove.

– Zaraz do ciebie przyjdę. Masz czekać.

Marlove powoli rozebrała się, rozglądając się po pomieszczeniu. Był to duży salon. W niczym nie wyróżniający się spośród innych. Pamiętała, co znaczy czekać: w pozycji na klęcząco z rękami na szyi, wzrok skierowany ku ziemi. Wydawało mi się to takie śmieszne. Co to za pozycja do czekania… Czas się mi dłużył. Ileż można tak czekać? Patrząc na zegar już minęło z 20 minut. Czyżby o mnie zapomniał? To chyba niemożliwe.

W pewnej chwili wszedł. W ręku trzymał smycz i szpicrutę. Ciekawość zwyciężyła. Uniosłam wzrok i zobaczyłam te dwa przedmioty. Po co mu to? Rozmyślania Marlove przerwało mocne uderzenie szpicrutą. Oj jak to zabolało. Nigdy wcześniej nie byłam bita. W sumie zaskoczył mnie. Nie spodziewałam się bólu, a ból rozchodził się po moim pośladku dość miarowo. Dziwne uczucie.

– Powiedziałem coś. Dwa miesiące nie wystarczyły, abyś zaznajomiła się z zasadami panującymi u mnie? – zapytał dość spokojnie

– Chyba wystarczyły. Przepraszam – odpowiedziała Marlove czując ogarniającej coraz bardziej uczucie wybuchu śmiechem. Cała sytuacja ją śmieszyła.  Ona na kolanach z obrożą na szyi i jeszcze On, pragnący ją zdominować.  Chyba śnię. Nie tak sobie wyobrażałam powitanie po paru godzinach jazdy. Nie dość, że bolał mnie tyłek to byłam lekko zmęczona.

– Chyba? To pytanie wyrwało ją z zamyślenia – jaka ty jakoś małomówna się zrobiłaś.
– Jezu zaznajomiłam się – powiedziała nudzącym głosem.
– Mam nadzieję, że więcej się to nie powtórzy.

Krzysztof był osobą, która nie lubiła dwa razy powtarzać i wolał, aby uległa również mniej mówiła, a więcej jego słuchała i wykonywała, co każe. Początkowo wydawało mi się to dość normalne. Buntowałam się kilkadziesiąt razy, kiedy ucinał mi moje przewody na temat danej sytuacji, która akuratnie jakoś mi nie pasowała. Walczyłam z utożsamianiem uległej do pewnego rodzaju robota wykonującego rozkazy Pana.

– Idź do kuchni. Mnie zrób herbatę, a sobie co chcesz. W lodówce jest mleko, gdybyś potrzebowała.

Nie odezwała się. Wstała i poszła do kuchni. Chciała jak najszybciej zniknąć z jego pola widzenia. Chyba tylko na to czekał, aby wstała i poszła najnormalniej w świecie do innego pomieszczenia. Zrobiła może 4 kroki, gdy świst szpicruty przerwał niczym nie zmąconą ciszę w pomieszczeniu.

– Ałłąaaaaaaaaa, mógłbyś mnie nie bić – prawie krzyknęła Marlove
– Twoja pamięć jest baaardzo ulotna – powiedział z uśmiechem – ale sądzę, że jeszcze dziś lekko odświeżysz ją sobie i parę rzeczy dobrze zapamiętasz.
– O co ci chodzi? – odezwała się prawie butnie. Była lekko zdenerwowana. Nic nie robi tylko mnie bije. Jaka ja wrócę do domu?
– O co mi chodzi? Po pierwsze po domu poruszasz się na czworaka, zwłaszcza w mojej obecności. Po drugie to chyba na ty jeszcze nie jesteśmy?

Marlove zaświtało w głowie, że faktycznie kiedyś tam, coś o tym mówił. Pamiętała dokładnie jak ma się do niego zwracać, ale przecież on był prawie w jej wieku i jakoś naturalnie wymknęło jej się po prostu zwykłe zapytanie. To był tak naprawdę początek, oswajała się z  każdą minutą do nowej sytuacji. Uznała, że nie będzie z nim dyskutować, tylko szybko zmieniła pozycję i na czworaka podreptała do kuchni.

Wreszcie sama. Gdzie jest ta herbata? Otworzyłam jedną, drugą półkę i nic. Po pewnym czasie znalazłam i półkę z herbatami. Hahaha Tylko jaką on pije? Szybko krzyknęłam do niego jaką chce. Niestety nic mi nie odpowiedział. Krzyknęłam jeszcze raz i znów cisza. Uznałam, ze zrobię zwykłą z cytryną. Dla siebie oczywiście bez. Niepewnie weszłam do pokoju z herbatami na tacy. W sumie miałam iść na czworaka, ale jak mam z tacą tak iść? Nie przyszło mi wówczas do głowy, aby to zrobić na kolanach.

– Czy coś do mnie mówiłaś? – zagadnął z uśmiechem. Już wówczas wiedziałam, że ten uśmieszek nie wróży niczego dobrego.
– Tak, pytałam jaką herbatę chcesz Panie.

– Suniu, wiem, że to pierwsze chwile, ale zapamiętaj sobie, że jak już coś chcesz, to nie krzycz, tylko przyjdź i zapytaj. Nie sądzisz chyba, ze będę wydzierał swoje gardło, bo tobie nie chce się do mnie podejść – mówiąc to lekko wykręcił jej prawy sutek. Wytrzymała to… choć miała parę słów na języku. Spokojnie wypili herbatę. On siedząc na fotelu, ona obok niego. Chwilę rozmawiali dość swobodnie. Marlove poczuła w tych chwilach, że faktycznie Krzysztof z skypa to ten sam facet co jest obok niej.

– Zmęczona podróżą? – zapytał
– W zasadzie nie bardzo. Dzięki za herbatkę.
– Tutaj masz opaski. Ubierz je na ręce i nogi.

Nieporadnie ubrała się w to nowe wdzianko. Opaski były skórzane. Poczuła ich chłód na swoim ciele. No ciekawe… mają karabińczyki, czyżby chciał mnie unieruchomić?

– Nigdy nie byłaś wiązana, więc i od tego zaczniemy. Chodź zejdziemy na dół, do piwnicy. Nie bardzo podobało się to Marlove. Kojarzyła to z ciemnym i zimnym pomieszczeniem. Okazało się, ze w zasadzie światło tam zapalone daje iluzję zwykłego pomieszczenia, tylko te rury i wszędzie gdzieś coś porozwieszane lekko ją zaniepokoiło, gdy tam weszła.
– Stań tutaj, ręce podnieś nad sobą. Stała pod pewną belką. Domyślała się, że zostanie do niej przywiązana. Owszem i tak się stało. Na domiar tego zasłonił jej oczy opaską, a do uszu wepchnął stopery.
– W tym momencie masz do dyspozycji jedynie zmysł dotyku oraz możesz mówić – uśmiechnął się
– Panie… oczy…

Niestety nie usłyszała co do niej mówił. Poczuła jedynie jak jego dłonie wodzą powoli po jej ciele. Poznawał jej ciało. Gdy jego ręka znalazła się w miejscu intymnym odruchowo złączyła nogi. Za pomocą bacika rozszerzył je. Poszło to z lekki oporem, ale jednak Marlove stanęła w rozkroku. Poczuła jak coś zaczyna ją wypełniać.

– ałlaaa, co to jest? Nie wiedziałam czy coś powiedział czy i nie… czułam się nieswojo. Przed obcym facetem naga i zdana na jego łaskę. Przez myśl przemknęło mi kilka opowiadań przeczytanych gdzieś w sieci. Czekałam na jego kolejny ruch. O dziwo poczułam, że sytuacja, w której się znalazłam wpłynęła na moje doznania. Czułam, że jestem podniecona. Zresztą on sam to zauważył, bo gdy tylko dotchnął mojej muszelki palcem przejechał po moich ustach. Byłam purpurowa. Coś we mnie zaczęło pracować. Do końca nie wiedziałam co ot jest. Do tego doszły doznania jakby igły wodzonej po moim ciele. Powoli, dokładnie centymetr po centymetrze badał moje ciało. Nagle przestał. Czułam niepewność. Dotchnął mnie znów szpicrutą. Marlove spięła mięśnie odruchowo. Dobrze zrobiła, bo po niecałych 2 sekundach poczuła na swoim ciele pierwsze zadane razy. Co czułam? Początkowo jakiś dziwny przyjemny ból. Ciekawe doświadczenie. Po kilku razach ten przyjemny ból zaczął jednak przeradzać się w pulsowanie pośladków. Chciałam uciec, tylko jak? Byłam przywiązana do belki i jakoś w żaden sposób opaski nie chciały ze mną współpracować.

– Panie.. nie chce już, to boli – krzyknęła

Położył jedynie palec na jej ustach w celu, aby była cicho i lekko przetrzymał ją w pasie ręką. Chciał, aby wytrzymała pierwsze 30 uderzeń. Według niego, spokojnie jak na pierwszy raz powinna je wytrzymać. I tak też się stało. Nie płakała. Czuła jedynie ten piekący tyłek. Pragnęła go dotchnąć. Po uderzeniach zostawił ją na chwilę samą. Minęło może 30 minut, gdy po nią wrócił. Dla mnie te chwile w samotności były pełne burzy. Bałam się. Krzyczałam a nikt mi nie odpowiadał. Nawet żaden dotyk. Nic, kompletnie nic. Wariatka. Jak mogłam się tak dać wrobić… Byłam sama zła na siebie. Na taki obrót sprawy.

Nie wiadomo dlaczego, gdy tylko poczuła jego dłoń na swym ciele, cała złość gdzieś spłynęła. Miała ochotę się przytulić. On natomiast rozpiął jej ręce i poprowadził na parter domu. Poczuła znów przyjemny dotyk dywanu rozłożonego w pokoju. Zdjął jej opaskę oraz stopery.

– I jak doznania? – zapytał
– okropne – powiedziała z uśmiechem – dlaczego mnie zostawiłeś Panie samą, a jakby mi się coś stało?  wykrzyczała.
– A stało ci się coś? Rozłóż nogi, chcę sprawdzić jak mały się tam sprawuje – powiedział zawadiacko.

Nie chciała tego zrobić. Czuła dokładnie jak bardzo jest podniecona. Nie chciała, aby i on o tym wiedział. W końcu dlaczego taka sytuacja sprawiła, że aż tak się czuje? – zastanawiała się.

– Rozsuń nogi. Wiesz dobrze, ze jesteś moją własnością i tak czy siak zrobię, co zechcę. Zgodziłaś się przecież.

Marlove nie była tego aż tak pewna jak on, ale od razu zmieniła pozycję, gdy poczuła na swoich udach mały, skórzany bacik.

– Widzisz? Powoli, ale zawsze uzyskam to, czego chcę od ciebie Marlove – powiedział swoim głosem nie znoszącym sprzeciwu.

Nie wiem dlaczego, ale od tamtej pory, gdy rozmawiałam z nim przez telefon, czułam się jakoś nieswojo. Jakbym traciła grunt pod nogami, stawałabym się małą dziewczynką, która co najmniej coś przeskrobała.

 

Śledź nas na Twitterze  Śledź nas na Twitter

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *